czwartek, 3 września 2015

rozdział XIII


          Dni mijały. Przez ostatnie sześć właściwie nic się nie działo - unikałam wiadomości od Jamiego, unikałam Zayna, a w szkole spędzałam czas głównie z Loganem lub Jo, Beth i Niną. W końcu nastał piątek, a oprócz tego był to nieco wyjątkowy dzień - urodziny Zayna. Z tej okazji w naszym domu (chyba już potrafię swobodnie mówić o nim jak o swoim domu) miała odbyć się impreza. A prezentu dla Malika szukałam przez ostatnie sześć dni. Jednak w końcu udało się coś znaleźć i teraz jedynie mogłam liczyć na to, że mu się spodoba. Gdy tylko wróciłam do domu ze szkoły od razu udałam się do mulata. Wzięłam prezent i zapukałam do jego pokoju, nieco się stresując. Weszłam po tym, jak usłyszałam "proszę".
-Zaynee! Happy birthday to you, happy birthday to you - śpiewałam. - Dobra darujmy to sobie - mruknęłam. Zgaduję, że oboje nie chcieliśmy słyszeć jak śpiewam. - Więc, wszystkiego najlepszego! Erm - nie dokończyłam, gdyż mulat zaczął mnie całować. Cholera, kiedy on w ogóle do mnie podszedł? Nie ważne.
-Dziękuję, Lily - szepnął, gdy się ode mnie odsunął. Obejmował mnie w talii. Wzięłam nieco głębszy oddech i podałam mu prezent. Odeszłam od niego i usiadłam na łóżku, a on zaciekawiony zajrzał do środka. Gdy go zobaczył, uśmiechnął się i odłożył na biurko. Usiadł obok mnie i złożył słodki pocałunek na moim policzku, cicho dziękując. Położył się i pociągnął mnie za sobą, przez co leżałam obok niego. Obejmował mnie i uśmiechał się wesoło. W jego czekoladowych oczach skakały wesoło iskierki, co sprawiło, że zrobiło mi się cieplej na sercu.
-Dlaczego ignorowałaś mnie przez ostatni tydzień? - zapytał.
-Nie ignorowałam - palnęłam głupio.
-Nie ściemniaj, Lily.
-Uh, ok. Głupio się czuję przez to co robimy i...
-Przez to? - uśmiechnął się rozbawiony i pocałował mnie.
-Tak, dokładnie - mruknęłam, gdy przestał. Czułam, że się rumienię.
-Nie podoba ci się to?
-Tego nie powiedziałam - ledwo skończyłam mówić, gdy Zayn ponownie złączył nasze wargi ze sobą. Odwzajemniłam pocałunek.
-Ale cholera, Zayn, to nie w porządku.
-Moglibyśmy być razem.
-Co? - spojrzałam na jego twarz, ale nie wyglądał jakby żartował. - Tak mówiłeś o tej różnicy wieku, a między nami jest przecież pięć lat, to też nie mało - próbowałam się jakoś wykręcić.
-Na pewno mniej niż między tobą a nim.
-Okej.
-Czyli nie chcesz?
-Nie o to chodzi - westchnęłam. - Tylko po prostu... Krótko się znamy, nigdy nie byłam w związku, boję się że nawalę, jest jeszcze Jamie a przez to wszystko czuję się jak szmata. 
-Jesteś idealna, księżniczko. A spróbować zawsze możemy, prawda?
-Właściwie to faktycznie moglibyśmy, chyba - Zayn uśmiechnął się i sięgnął po moją dłoń.



          Impreza na dobre już się rozkręciła. W naszym domu była teraz ogromna ilość ludzi. Ubrana byłam w sukienkę, co jak zwykle krępowało mnie przez kilka pierwszych piw. Większość czasu na razie spędzałam z Louisem, który przymykał oko na to, że piję, za co byłam mu ogromnie wdzięczna. Powiedział, że urodziny Zayna są tylko raz w roku, więc tym razem mogę. Co z tego, że niedługo są urodziny Harry'ego, moje, potem Liama... Nie ważne. Potem rozmawiałam z Niallem, który również przymknął oko na mój "alkoholizm", chociaż może był już po prosty zbyt pijany, żeby ogarnąć? Wtedy podszedł do nas Zayn i pocałował mnie w policzek. Uh, tak w ogóle to nie powiedzieliśmy jeszcze chłopakom o tym, że jesteśmy razem. Trudno, później się to zrobi. 
-Co tam masz? - zapytał mulat podejrzliwie, zezując na mój kubeczek. 
-Tak właściwie to nie mam pojęcia - powiedziałam zgodnie z prawdą. Jakiś znajomy chłopaków powiedział, że zrobi mi "najlepszego drinka jakiego kiedykolwiek piłam" i muszę przyznać, smakował naprawdę dobrze. 
-Konfiskuję - mruknął, zabierając mi kubeczek z ręki.
-Ej, oddaj - zmarszczyłam brwi.
-Ty nie pijesz alkoholu.
-A to czemu?
-Bo nie jesteś pełnoletnia - powiedział poważnie.
-Nie przesadzaj, błagam. I nie bądź takim świętoszkiem, jakbyś pił dopiero od swojej pełnoletności. Poza tym wiesz, to twoje urodziny, są tylko raz w roku i...
-Nie, Lily. Ty już dzisiaj nie pijesz - pozostał nieugięty. Odwróciłam się w stronę, gdzie ostatnio stał Niall, ale on zdążył wyparować. Świetnie, czyli mi nie pomoże.
-Okej - stwierdziłam w końcu. Po prostu wezmę, kiedy odejdzie do innych znajomych.
-Tak łatwo się zgadzasz? 
-No tak - przytaknęłam, a on uśmiechnął się szeroko. Przytulił mnie i cmoknął w usta.
-Wiem co myślisz, jednak nie opuszczę cię już tego wieczoru nawet na krok.
-Zayn! - czyli jednak tym razem zostanę tylko lekko podpita. Cudownie.
          Teraz siedziałam z Zaynem w kuchni, gdzie jedliśmy śniadanie. Niestety wczoraj dotrzymał słowa i nie mogłam pić, a on sam też się od tego powstrzymał. Nie upić się w swoje urodziny? Co z nim jest nie tak? Mimo wszystko nawet dobrze się bawiłam. Zayn od dłuższej chwili mi się przyglądał z lekkim uśmiechem, więc w końcu nie wytrzymałam.
-Mam coś na twarzy może? - zapytałam podirytowana. On tylko szerzej się uśmiechnął.
-Nie, po prostu jesteś taka śliczna, nie mogę się na ciebie napatrzeć - zasłoniłam twarz obiema dłońmi, a on się zaśmiał.
-Przestań na mnie patrzeć - burknęłam. Mulat wziął moje dłonie w swoje i odsunął je. 
-Tak lepiej - cmoknął mnie w nos, a ja spojrzałam na niego jakby był pieprznięty.
-Oh, ależ wy jesteście uroczy - Niall. Czułam ciepło w okolicach policzków, cholera. - Trochę jestem zawiedziony, że musiałem się domyślać, a wy nic mi nie powiedzieliście o tym, że jesteście razem... Super z was przyjaciele - pokręcił głową z zażenowaniem.
-Sorki, tak wyszło - wzruszyłam ramionami.
-Zaraz, wy serio jesteście ze sobą?! - gdyby coś piło, na pewno by to wypluł. Przynajmniej taką miał minę.
-No tak - z odpowiedzią uprzedził mnie Zayn. 
-A co z Jamiem? - zadał to pytanie, na które nie znałam odpowiedzi. Ciągle o tym myślę, ale nadal nie mam pomysłu jak to dobrze rozwiązać, by nie stracić z nim kontaktu. Bo jednak naprawdę bardzo go lubię.
-Nic - powiedziałam nieco chłodniej, niż zamierzałam. Kątem oka zobaczyłam, że Zayn nie może powstrzymać uśmiechu cisnącego się na jego usta.
-To nawet lepiej, mimo wszystko mu nie ufam. A tak właściwie, co tu jecie ciekawego? Może jest jeszcze trochę dla mnie?
-Naleśniki. Na ladzie, za tobą jest cały stos - powiedziałam i podniosłam się, by włożyć mój brudny talerz do zmywarki.
-Wygląda pysznie! Ty robiłaś? - blondyn zaczął ładować sobie kilka...naście na talerz.
-Tak, smacznego - powiedziałam i szybko wyszłam z kuchni. Poszłam do swojego pokoju i zdecydowałam się na coś, co powinnam zrobić już dawno - przestać ignorować Jamiego i w końcu dać mu znak życia.