sobota, 2 stycznia 2016

rozdział XV

          

          Środa. Najgorszy dzień w tygodniu. A ta środa ma być jeszcze gorsza niż powinna. Ale od początku, nienawidzę tego dnia, bo mam wtedy najgorsze lekcje, siedzę z Beth, która jednak okazała się... beznadziejna. Wydawała się całkiem w porządku, ale okazała się pusta, próżna i chamska, a całe lekcje pieprzy mi nad uchem o głupotach. Do tego mam pierwszy wf, a szczerze nie cierpię tego przedmiotu. Jestem straszną niedorajdą w tej kwestii. A na dodatek wrócił Jamie i dzisiaj mam się z nim spotkać. Gdy wróciłam do domu Zayn też był jakiś nerwowy, ale nie udało mi się z niego wyciągnąć o co chodzi. 
-Nie obgryzaj paznokci! - zwrócił mi uwagę Louis.
-To nie paznokcie tylko skórki - mruknęłam. 
-Czym się tak stresujesz? 
-Jamie wrócił.
-Aha. Ale co z tego? - jaki on jest głupi... 
-Dzisiaj mam się z nim spotkać i porozmawiać o tej całej sytuacji, ale nawet nie wiem co mam mu powiedzieć.
-O tej sytuacji gdzie miałaś z nim być, ale znalazłaś innego? Właściwie to chcesz go wpakować do friendzonu - wzdrygnął się na ostatnie słowo. Zdzieliłam go ręką po głowie.
-Jesteś głupi - skwitowałam.
-Jak ty się odzywasz do ojca?! - zaśmiałam się.
-Nie wytrzymam tu dłużej z tobą, idę do Zayna.
-Nie wiem czy to dobry wybór, on ma chyba jakiś okres, czy coś - wzruszył ramionami.
-Ta, poradzę sobie - mruknęłam i udałam się do pokoju mojego chłopaka. Weszłam do środka bez pukania, bo kto by się przejmował takimi drobiazgami? Leżał na łóżku, na plecach, z zamkniętymi oczami. Usiadłam obok niego. Siedzieliśmy w ciszy, podczas której obserwowałam go. Miał strasznie długie rzęsy i...
-Nie idź - powiedział nagle, otwierając oczy. 
-Co? - zapytałam głupio. Zayn sięgnął po moją dłoń i splótł nasze palce ze sobą.
-Nie spotykaj się z nim.
-Czemu? Dobrze wiesz, że muszę to wszystko wyjaśnić, przeprosić.
-Po co - warknął, a ja westchnęłam.
-Bo tak należy się zachować. 
-Jestem cholernie zazdrosny, Lily - usiadł. - Jesteś moja, nikogo innego - przytuliłam się do niego.
-Tak, jestem - mruknęłam. - Nie masz o co być zazdrosny - dodałam.
-Na pewno?
-Tak, Zayn - spojrzałam mu w oczy. On patrzył w moje, jakby próbował tam coś znaleźć.
-Powiedzmy, że ci ufam - w końcu westchnął, całując mnie w policzek.
          Gdy doszłam do umówionego miejsca zauważyłam go. Siedział na ławce. Na jego widok zrobiło mi się strasznie przykro. Miałam ochotę się spoliczkować, wrócić do domu, zakopać pod kołdrę, płakać i już nigdy stamtąd nie wyjść.
-Hej - moje nogi same tam powędrowały, a usta same się otworzyły. 
-Lily! Hej - wstał i objął mnie. Odwzajemniłam uścisk i odsunęłam się po sekundzie. Chyba go tym uraziłam, wnioskując po jego minie.
-No więc jak tam wyjazd? - zapytałam by przerwać ciszę.
-Dobrze, chyba dostanę tę rolę - uśmiechnął się lekko. - Więc czemu mnie ignorowałaś? - nie odzywałam się. Cały czas stałam przed nim, gapiąc się na to co było na wysokości moich oczu. - No więc? - ponaglał mnie.
-Jestem z Zaynem - powiedziałam cicho i szybko.
-Żartujesz sobie? - zaśmiał się nerwowo. Pokręciłam przecząco głową. - Czyli to co było między nami nic dla ciebie nie znaczy, tak?
-To nie tak - uniosłam głowę by spojrzeć na jego twarz. Wyrażała ból.
-Zabawiłaś się, robiło się poważnie to uciekłaś, tak? 
-Nie, Jamie... - przerwały mi jego usta napierające na moje. Mimo tego że był zły, pocałunek był z rodzaju tych słodkich, delikatnych. Miał miękkie wargi i... Stop. Gdy tylko oprzytomniałam, od razu się odsunęłam.  Wzięłam zamach i go uderzyłam. Miał pięknie odciśniętą dłoń na policzku.
-To nie ma sensu. Przepraszam za kłopot. Spadam stąd - powiedziałam i odwróciłam się.
-Jak ja nie lubię niezdecydowanych, rozpieszczonych małolat - usłyszałam jeszcze jak to mówi. Szybkim krokiem oddaliłam się, a po chwili oczy zaszły mi łzami. Gdy po kilkunastu minutach dotarłam do domu chciałam jedynie ściągnąć buty i pójść do swojego pokoju, jednak zatrzymał mnie Louis i zatargał siłą do salonu, gdzie byli wszyscy. Miałam szczęście, że powstrzymałam łzy w drodze powrotnej.
-Jak było? - zapytał Lou, gdy już usiadłam. Zayn chyba widział, że mam ochotę się rozpłakać, bo patrzył na mnie zmartwiony.
-Chyba niezbyt dobrze to przyjął - mruknęłam.
-Co tam się stało? - zapytał Niall. - Jesteś super nerwowa i nie mów, że zamierzasz płakać.
-Pocałował mnie - powiedziałam cicho, a wszyscy na mnie patrzyli. Kątem oka widziałam, że Zayn zaciska dłonie w pięści.
-A ty co na to? - zapytał wyraźnie zaciekawiony Lou.
-Uderzyłam go.
-Uuu, młoda! Coraz bardziej cię lubię - Harry zaśmiał się perliście.
-Pięknie - Lou również się zaśmiał. 
-Zabiję tego cwela - warknął Zayn, a ja spiorunowałam go spojrzeniem.
-Uspokój się - Styles położył mu rękę na ramieniu. 
-Lepiej się zamknij, to nie twoją dziewczynę całuje pierdolony--
-Nie chcę tego słuchać, idę do siebie - przerwałam mu. Szybko wstałam i zwiałam do pokoju. Od razu zabrałam potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, który w całości przepłakałam. Gdy skończyłam się myć ubrałam się w pidżamę, czyli o wiele na mnie za dużą koszulkę Zayna (sam mi ją dał, kompletnie nic nie zabrałam) i majtki. Umyłam zęby i byłam gotowa. Wróciłam do pokoju, gdzie zastałam rozłożonego na łóżku Zayna.
-Fajna koszulka - rzucił, gdy tylko mnie zobaczył.
-Wiem, dzięki - położyłam się obok niego i przykryłam kołdrą.
-Idziesz już spać? Jeszcze wcześnie.
-Nie, chciałam sobie poleżeć, poczytać.
-Albo miło spędzić ze mną czas - przewróciłam oczami i przytuliłam się do niego. - No to teraz możesz mi opowiedzieć wszystko, co się tam stało.
-Nic się nie stało. Nie gadajmy o tym, proszę - Zayn milczał przez chwilę.
-Eh, no dobrze - w końcu uległ, a ja się uśmiechnęłam. Właściwie to byłam już trochę zmęczona, więc nie zaszkodzi jeśli się całkiem położę i przymknę oczy.
-Oho, nie idziesz spać, tak? - zadrwił.
-Przecież nie śpię - burknęłam. 
-Dobranoc w takim razie - wyczułam nutkę rozbawienia w jego głosie. Musnął ustami moje czoło, a ja zaczęłam odpływać. - Kocham cię - szepnął mi jeszcze do ucha.
           Dźwięk dzwonka telefonu. Co do cholery? Gdy otworzyłam oczy dotarło do mnie, że jest ciemno, że nie ma ze mną Zayna i naprawdę dzwoni mój telefon. Usiadłam i szybko wzięłam go do ręki. Trzecia w nocy. A dzwonił Jamie. Długo wahałam się czy odebrać, ale dlaczego miałby dzwonić w środku nocy? Może coś się stało?
-Halo?
-Prze-przeprasza-m - jak bardzo pijany on był? Bardzo. 
-Jamie... - westchnęłam cicho.
-Ja wiem... zjebał-em, przepra-szam - bełkotał. - Zależy mi na to-bie, to co mówiłem to nie praw-da, Li-ly. 
-Wiem, wiem. Ale pogadamy jak będziesz trzeźwy, okej? Proszę.
-Jest-em trzeźwy! Kurwa... - ściszył głos.
-Dobranoc, Jamie - rozłączyłam się. Odłożyłam telefon i padłam na łóżko. Patrzyłam w sufit, a właściwie miałam otwarty oczy w całkowicie ciemnym pomieszczeniu. Telefon ponownie zaczął dzwonić. Odrzuciłam połączenie i całkowicie wyłączyłam urządzenie. 


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, wróciłam.
Zagląda tu jeszcze ktoś w ogóle?
Pokładałam wielkie nadzieje w tym opowiadaniu i miałam nadzieję, że będzie to chociaż jedno, które skończę i które będę aktualizować w miarę regularnie. Wyszło jak zawsze. :) Ten rozdział miałam napisany jeszcze przed moją przerwą (nie mam pojęcia czemu go nie wrzuciłam), także lecę przeczytać wcześniejsze rozdziały i zabieram się za pisanie dalej! 
No, dajcie znać jeśli nadal tu jesteście. :)

12 komentarzy:

  1. Mnie to bardzo zaciekawiło i chce znać zakończenie i mam nadzieję ze będzie Ale w zwiastunie było ze będzie słyszeć czyjeś głosy i jak będziesz dodawać dalej to możesz coś na ten temat napisać ... A ogólnie bardzo mi się to podobało ;) :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam codziennie zaglądam;). Tylko prosze Cię dodaj rozdział w miarę szybko!!!
    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy następny????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że chociaż w tym miesiącu... :(

      Usuń
  5. Dajesz dalej to piękne ! :)
    It's beautiful!!! ^_^

    OdpowiedzUsuń
  6. Boze jak sie ciesze ze jest kolejny rozdział ♡ Strasznie się wciągnęłam i czekałam aż będzie kolejny no i jest! 💜

    OdpowiedzUsuń
  7. Łał świetnie piszesz, ciekawe co stanie się kiedy on wytrzeźwieje...
    No nic, trzeba czekać na nexta, tymczasem zapraszam do mnie na wattpada ;**
    https://www.wattpad.com/204289399-silient-thief-rozdzia%C5%82-i

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne ff! Motywacji i weny życzę. 😊😍

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne ff! Motywacji i weny życzę. 😊😍

    OdpowiedzUsuń
  10. Nareszcie! Nie mogę z Lou i Hazzia. Świetny idę czytać następny. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale czad!! Super to opowiadanie :) szkoda, że nie dodajesz częściej :(

    OdpowiedzUsuń