piątek, 5 lutego 2016

rozdział XVIII

18+!!! (chyba)
         Gdy wróciłam do domu, pierwsze (i jedyne) co zrobiłam, to rzuciłam się na kanapę. Po prostu leżałam na niej, z zamkniętymi oczami, rozmyślając między innymi dlaczego nie jest ona zajmowana przez pewnych idiotów. Gdzie oni mogą być o osiemnastej w piątek?Do tego cholernie bolał mnie brzuch... Uroki bycia kobietą. Ale nie ważne, ważniejszy temat to to, jak powiem Zaynowi o tym, że widziałam się z Jamiem. Powinnam być z nim szczera i to powiedzieć, ale trochę boję się jego reakcji. Zdążyłam zauważyć, że nie przyjmuje dobrze jakichkolwiek informacji o nim. 
-Wróciliśmy! - po domu rozniósł się krzyk. Oho, małpeczki znowu w swoim małym zoo. Byłam zbyt leniwa, żeby chociaż otworzyć oczy, dopóki nie poczułam ciężaru na nogach. Co do cholery?
-Ja pierdole, Harry grubasie, złaź ze mnie - jęknęłam. 
-Nie przeklinaj to po pierwsze. I sama jesteś grubaską, grubasko! 
-O nie, ja się nie dam tak traktować, tłuściochu - zrzuciłam go ze swoich nóg,  przez co wylądował na podłodze. 
-Świnia! - krzyknął.
-Hej kochanie - Zayn uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam gest. Louis usiadł obok mnie.
-Jak tam w szkole? - zapytał.
-Całkiem dobrze. Idę do siebie, średnio się czuję - uśmiechnęłam się przepraszająco.
-Co Ci jest? - dobiegł mnie zmartwiony głos Zayna.
-Nic takiego.
-Boli Cię coś, przeziębiłaś się? A może...
-Damskie sprawy - przerwałam mu zanim się rozkręcił. 
-Awww, to takie młode dziewczynki już mają okres? - zakpił Harry.
-Najwyraźniej - wytknęłam mu język i poszłam do siebie.
          Dlaczego zawsze dzień lub dwa przed okresem muszę umierać? To jest tak bardzo nie fair, czemu niektóre dziewczyny nic takiego nie czują? Też tak chcę... Obiecałam sobie nie truć się już tabletkami przeciwbólowymi, jednak nie miałam wyjścia. Po kilku godzinach zwijania się z bólu zeszłam po te nieszczęsne prochy. 
-Dobrze się czujesz? Blado wyglądasz - oczywiście, że w kuchni musiałam spotkać Nialla. Gdzie indziej mógłby być? Do tego jadł kanapkę, na widok której jakoś słabiej mi się zrobiło. 
-Czuję się bardzo chujowo. Umieram z bólu - posłałam mu krzywy uśmiech i otworzyłam pudełeczko z tabletkami. Wysypałam od razu pięć.
-Nie za dużo? - usłyszałam nad uchem. Krzyknęłam przerażona i odwróciłam się by zobaczyć Zayna.
-Dobrze się bawisz? Ja pierdole, czy Ty zawsze musisz pojawiać się znikąd i mnie straszyć? Takie zabawne? Lepiej Ci? Sprawia Ci to jakąś przyjemność? - doszedł do mnie chichot Nialla. Skurczybyk. 
-Hej, spokojnie - wzięłam głęboki oddech.
-Nie, nie za dużo. Mniej nie zadziała - odpowiedziałam chłodno na zadane wcześniej pytanie. Połknęłam tabletki i zrobiłam krok w stronę wyjścia z kuchni, jednak Zayn złapał mnie za rękę.
-Nie złość się.
-Przecież nie złoszczę - mruknęłam. Zabrałam rękę z jego uścisku i wróciłam do pokoju, cały czas czując za sobą obecność mojego chłopaka. Zdjęłam dresy i położyłam się do łóżka w samej bluzie i majtkach. Zignorowałam to, że Zayn położył się obok. 
-Spotkałam się z Jamiem - wypaliłam po chwili ciszy. Nawet na niego nie spojrzałam.
-Co? Żartujesz sobie?
-Nie, mówię poważnie - zamknęłam oczy. Jego ton głosu... Jest na mnie zły. I to bardzo. 
-Dlaczego?
-Przyjechał do mnie do szkoły, byłam ciekawa co ma do powiedzenia. Przeprosił mnie i tyle - poczułam się trochę pewniej. Przecież nie zrobiłam nic złego, prawda?
-I wybaczyłaś mu? - otworzyłam oczy i obróciłam głowę w jego stronę.
-Jasne, czemu nie? 
-Nie podoba mi się to.
-Ok - oboje zamilkliśmy. Zayn westchnął i mnie przytulił.
-Dobrze, niech Ci będzie - posłałam mu uśmiech, który odwzajemnił. - Lepiej Ci już?
-Trochę tak - obróciłam się na bok, w jego stronę. Malik pocałował mnie, a ja to odwzajemniłam. Przysunął mnie bliżej. W krótkim czasie zrobiło mi się gorąco. Boże, jak on mnie działa... Moje zachłanne ręce jak zwykle znalazły się na jego umięśnionej klatce piersiowej. 
-Masz zimne dłonie - mruknął, gdy odsunęliśmy się od siebie, by zaczerpnąć powietrza. 
-Przepraszam - zaśmiałam się cicho pod nosem. Jego dłoń przesuwała się po moim udzie, a on cały czas patrzył mi w oczy. - Za to Twoje są bardzo ciepłe.
Zayn nagle podniósł się. Odsunął kołdrę i usiadł pomiędzy moimi nogami, rozsuwając je na boki. Miał poważną minę, więc posłałam mu zdziwione spojrzenie. Podciągnął moją ogromną bluzę do góry, odsłaniając przy tym uda i kawałek brzucha. Jakoś tak podnosiło mnie na duchu to, że miałam na sobie ładną bieliznę.
-Jak mogłem wcześniej nie zauważyć?
-O czym Ty mówisz? - podparłam się na rękach, przez co znalazłam się w pozycji pół-siedzącej. Przejechał dłońmi po bliznach na nogach. Oh, o to mu chodzi... Pokrywały prawie całe uda, biodra, dół brzucha.  Pochylił się i zbliżył usta do skóry. Zaczął składać tam delikatne pocałunki. Najpierw na jednej nodze, potem drugiej. Czułam, że się rumienię. 
-Zayn... - szepnęłam. Teraz przeniósł się na biodra i brzuch. Zatrzymał się na chwilę przy wystającej kości miednicy. Zaraz, zaraz... Czy on właśnie zrobił mi malinkę? Odsunął się i spojrzał mi w oczy. Cholera, czy ja nadal staje się coraz bardziej czerwona?
-Masz śliczne ciało. Dlaczego je krzywdzisz? - zapytał.
-Nie jest śliczne - mruknęłam, odwracając wzrok na drzwi do pokoju. 
-Idealne - spojrzałam na niego kątem oka. Pochylił się nade mną i pocałował. Złapałam za rąbek koszulki, jakbym chciała ją z niego ściągnąć. Znaczy, chciałam. Odsunęłam się.
-Mogę? - zapytałam, znając jego podejście do sytuacji, w których robi się "zbyt gorąco". Zayn westchnął, ale w końcu kiwnął głową. Uśmiechnęłam się i ściągnęłam koszulkę. Oh, dużo lepiej. Lubię patrzeć na te mięśnie. Niestety, nie mogłam nimi zbyt długo nacieszyć oczu, ponieważ ktoś znowu mnie pocałował. Ale nadal mogłam ich dotknąć. O dziwo, tym razem nie pozostawał mi dłużny i dość szybko pozbył się mojej bluzy. Teraz byłam przed nim w samej bieliźnie. Mimo wszystko, trochę krępowało mnie to, jak się przygląda. Przeniósł się z ust na dekolt, zostawiając tam mokre ślady. Jego dłoń sunęła w dół, aż złapała mnie za biodro. Uniósł głowę i westchnął.
-Nie wiem, Lily.
-Czego nie wiesz? - zdziwiłam się. 
-Czy powinniśmy... Źle się z tym czuję. Że zrobię Ci krzywdę - cały czas patrzył mi w oczy. Był trochę spięty. - Jesteś w wieku jednej z moich sióstr. Gdy tylko pomyślę, że ona mogłaby... - potrząsnął głową, jakby odganiając od siebie te myśli. Przełknęłam ślinę.
-Czyli nie chcesz.
-Nie o to chodzi, Lils. 
-To o co?
-No... boję się.
-Czyli jednak nie chcesz. Okej.
-Kurwa, to nie tak.
-Nie wiem, nie podniecam Cię? - Zayn prychnął i wskazał dłonią na wybrzuszenie w swoich dresach. - Okej, nie ważne - chłopak uśmiechnął się czarująco i położył obok. Przykrył nas kołdrą.
-Innym razem.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale - przerwał mi.
-Zaynee... proszę - jęknęłam.
-Kurwa - odetchnął. - Nie kuś mnie.
-Proszę - powtórzyłam. Mężczyzna pocałował mnie po raz kolejny tego wieczoru. Odpiął stanik i ściągnął go ze mnie. Zacisnął  dłoń na jednej piersi, bawiąc się nią. Potem przesunął dłoń na dół. Zataczał palcami kółeczka na materiale majtek. Zamruczałam, a on uśmiechnął się, cały czas mnie całując. Po chwili robił to samo, tylko już bez zbędnego materiału. Odsunął swoją twarz od mojej, a niedługo potem wsunął we mnie jeden palec, po czym zaczął nim poruszać. Przymknęłam oczy, zacisnęłam dłoń na kołdrze, a z moich ust wydobył się cichy jęk. Czułam na sobie jego wzrok. Kolejny raz zgiął i wyprostował palec.
-Ślicznie wyglądasz w takim stanie.
-Zayn - jęknęłam, próbując być najciszej jak tylko mogłam.
-Taka mokra - szepnął. - Tylko dla mnie.
-Uhm - mruknęłam. Wyjął palec ze środka i zaczął pieścić łechtaczkę. Ciche jęki, które się ze mnie wydobywały były naprawdę zawstydzające, mimo że starałam się je tłumić. 
-Lily... chcę Cię usłyszeć - szepnął. Spojrzałam w jego oczy, w których widać było jedynie pożądanie. Mój oddech stał się ciężki i drżący, zwłaszcza gdy znowu poczułam go w sobie. Zacisnęłam mocno oczy, plecy mimowolnie wygięły się w lekki łuk. Łza wypłynęła mi z oka. Koniec.
-Zayn... - otworzyłam oczy i spojrzałam na jego przystojną twarz. 
-Tyle na razie Ci wystarczy - uśmiechnął się łobuzersko. - Zaraz wracam, teraz muszę zadowolić siebie.
-Uhm, ja mogę...
-Nie - przerwał mi.
-Czemu?
-Bo nie. Zaraz przyjdę - pocałował mnie w czoło i wyszedł. Nagle poczułam się wyjątkowo zmęczona. Założyłam bluzę, przykryłam się i zamknęłam oczy. A moja twarz nadal była cholernie gorąca... Nienawidzę się rumienić.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Długo zwlekałam z dodaniem, bo jakoś tak wstyd mi za tę scenę na końcu - jest beznadziejna i nie podoba mi się.
Szczerze mówiąc nie mam po prostu siły czytać tego jeszcze raz i zmieniać...
Zabijcie mnie.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie.

Przy okazji: ostatnio spojrzałam na liczbę odwiedzin i aż mnie zatkało. 13 tysięcy! Moją reakcją było jedynie "ja pierdole". I do tego 85 komentarzy... Aaaa, to mój największy blogowy sukces do tej pory i jestem tak cholernie szczęśliwa... 
Dziękuję, kocham Was. <3

3 komentarze:

  1. O matko boski rozdział❤.❤ Zaynee jest taki ałodki*.* a ta scenka zajebista oby więcej takich scen;3 kocham cie laska;*<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha sświetny, scena końcowa wyszła spoko :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha sświetny, scena końcowa wyszła spoko :D

    OdpowiedzUsuń