środa, 30 marca 2016

rozdział XX

Krótki dzisiaj, przepraszam.
         Jamie nie kłamał. Faktycznie dwa dni później siedzieliśmy w samolocie do Francji. Myślałam, że zwymiotuję wnętrzności od momentu kiedy się dowiedziałam, aż do końca. Lot był okropny - mój pierwszy w życiu - nie mogłam wytrzymać ze stresu związanego i z lotem, i ze spotkaniem. Dotarliśmy na miejsce, gdzie mieli koncert. Razem z Jamiem czekaliśmy na nich za sceną. Boże, czułam się okropnie. Jakbym miała zaraz zemdleć. Moje kolana były jak z waty i ledwo mogłam stać prosto. Tylko kilka minut dzieliło mnie od nich.
-Hej, spokojnie. Cała się trzęsiesz - Jamie, który stał za mną złapał mnie za ramiona.
-Nie wytrzymam tego nerwowo - jak zwykle skubałam skórki przy paznokciach. Przy jednym powoli spływała krew.
-Nie rób sobie krzywdy, idiotko - warknął, rozdzielając moje dłonie od siebie.
-Zwymiotuję zaraz, serio - i wtedy stało się. Weszli do pomieszczenia.
-Hej chłopaki, patrzcie kogo Wam przywiozłem! - zawołał wesoło Jamie. Widziałam ich zszokowane twarze, a potem wszystko działo się dosyć szybko. Zamknęli mnie w ogromnym uścisku.
-Zostawiam Wam tę sierotkę i idę zająć się pięknymi Francuzkami! - rzucił jeszcze i zmył się.
-Co Ty tu robisz? - zapytał Niall, gdy w końcu mnie puścili.
-Nie mam pojęcia - powiedziałam cicho. Głos mi drżał, a łzy zbierały się w kącikach oczu. Louis złapał mnie za policzki.
-Jakaś Ty blada... I oczy jakieś takie przygaszone, włosy w słabej kondycji - wyliczał. - I chyba jeszcze chudsza niż byłaś.
-Dzięki za miłe słowa - mruknęłam. Lou otarł mi łzę, która zdążyła wypłynąć.
-Ledwo się na nogach trzymasz... Chodź - pociągnął mnie za rękę i posadził na sofie. Zayn usiadł obok i chwycił mnie za rękę.
-Nie patrzcie tak na mnie - powiedziałam. Niestety, głos nadal mi drżał. O dziwo, coraz bardziej. Byłam bliska wybuchnięcia płaczem.
-Gemma mówiła nam o wszystkim - powiedział ostrożnie Liam. - Nie spodziewaliśmy się, że tak to wyjdzie. 
-Przepraszam.
-Nie przepraszaj - pokręcił głową. - Nie obraź się, ale nie sądziłem, że będziesz na tyle słaba, żeby nie dać sobie rady.
-Zejdź z niej, Liam - przerwał mu Harry.
-Nie ale serio, co to jest za problem być samą przez jakiś czas?
-Liam - Niall warknął ostrzegawczo.
-Gdy całe dotychczasowe życie jesteś sam, potem nagle masz kogoś, kto daje Ci wszystko, czego Ci brakowało, gdy nagle masz dla kogo żyć, uzależniasz się i nie radzisz sobie samemu - przełknęłam ślinę. Poczułam oplatające się wokół mnie ramiona Zayna. 
-Nigdy tego nie zrozumiem. Kobiety są jakieś inne - wzruszył ramionami i odszedł w nieznanym mi kierunku.
-Wybacz mu, niedawno zerwała z nim dziewczyna i nie jest w najlepszym humorze - Louis zaczął tłumaczyć przyjaciela. Skinęłam głową. 
-Dobrze jest Cię znowu widzieć - Harry uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam gest. Przymknęłam oczy byle się tylko nie rozpłakać. Oh no błagam, nie bądź pizdą.
-No to co, zwijamy się do hotelu? 
          Ich apartament był... ogromny i piękny. Ale czego można się było po nich spodziewać? Chłopacy szybko rozeszli się tłumacząc, że są zmęczeni po koncercie i zostawili nas z Zaynem samych. Leżeliśmy na łóżku w jego pokoju, wtuleni w siebie.
-Bardzo za Tobą tęskniłem - powiedział.
-Ja też - mruknęłam. - Nawet nie wiesz jak bardzo... 
-Nadal nie mogę uwierzyć, że tu jesteś - zaśmiał się. 
-Dziwnie się czuję - powiedziałam po chwili ciszy. - Jak ktoś zupełnie bezwartościowy - Zayn westchnął.
-Nie denerwuj się, ale wydaje mi się, że może powinnaś skorzystać z pomocy psychologa - powiedział ostrożnie. - Tylko się nie denerwuj, proszę.
-Chyba masz rację. Nie radzę sobie ze sobą - przyznałam. Malik posłał mi delikatny uśmiech. 
-Zajmiemy się tym jak tylko wrócimy do Londynu, okej? 
-Mhm - sięgnęłam do jego ust i złączyłam je z moimi. Zayn zamruczał, przez co zachciało mi się śmiać. W jego ciepłych ramionach czułam się bezpiecznie.
-Kocham Cię - powiedziałam szybko gdy odsunęliśmy się od siebie na chwilę. Miał zaskoczony wyraz twarzy, przez co zaczęłam się stresować. Po co ja to mówiłam? Po chwili jego twarz rozjaśnił szeroki uśmiech. 
-Dziękuję. Ja Ciebie też kocham.
-Za co mi dziękujesz?
-Za to, że obdarzyłaś mnie tym uczuciem.
          Obudziłam się. Na dworze było jeszcze ciemno, więc mogłam się jedynie domyślać, że było na pewno przed szóstą. Było mi gorąco przez kołdrę i wciskające mnie w materac ramię Zayna. A może przez to, że przypomniałam sobie, co robiliśmy kilka godzin temu? Na samo wspomnienie przeszedł mnie dreszcz. A tak się zapierał, że nie zrobimy tego przed moją dorosłością... Gdy w końcu wyplątałam się i stanęłam na podłodze zaczęłam poszukiwania czegoś, co mogłabym ubrać. Po chwili wyglądałam względnie normalnie, co pozwoliło mi udać się do kuchni. Wypiłam szklankę wody i wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i okryłam nogi kołdrą. Uśmiechnęłam się widząc kontury twarzy mojego chłopaka. Odgarnęłam niesforne kosmyki włosów z jego czoła. Byłam okropnie zadowolona z "przejścia na kolejny poziom" naszej relacji. Dzięki temu zbliżeniu poczułam, że jesteśmy ze sobą blisko. Że to jest osoba, której mogę ufać, na której mogę polegać i której na mnie zależy. Nie mam pojęcia, co bym bez niego zrobiła. Moje życie ostatnio jest zbyt bajkowe, nie powinnam się tak cieszyć - w końcu całe moje szczęście może runąć zaledwie w chwilę - jak domek z kart.
            Niestety, nie mogłam zostać z chłopakami do końca. Trzy dni później wraz z Jamiem wróciłam do Londynu. Teraz czułam, że dam radę wytrzymać do ich powrotu. To spotkanie naładowało mnie energią.
          W Paryżu spędziłam wiele naprawdę cudownych chwil. Zwiedziliśmy kilka miejsc, widziałam ich koncert (próbowałam nawet piszczeć i krzyczeć razem z ich fankami, moje gardło nie zniosło tego zbyt dobrze), oprócz tego to tutaj był mój pierwszy i drugi raz z Zaynem. To miasto już zawsze będzie mi się dobrze kojarzyć.
          Dziwnie było wrócić do szkoły po tak długiej nieobecności, spowodowanej moim dosłownym usychaniem z tęsknoty. Dopiero gdy spotkałam się tam z Loganem, zrozumiałam, jak jego również mi brakowało. Przeprosiłam go za to, jak beznadziejnie go potraktowałam, a on tylko śmiał się, gratulując mi powrotu do żywych. Kochany przyjaciel.
Przestałam też bawić się w buntowniczkę i całkowicie zrezygnowałam z alkoholu i innych używek.
          Gemma, siostra Harry'ego załatwiła mi spotkania z psychologiem. To młoda dziewczyna, nie tak wiele starsza ode mnie, jednak wiele mi uświadomiła. Z każdą wizytą czułam się... mądrzejsza, dojrzalsza. Zdałam sobie sprawę jak wiele rzeczy może zastąpić cięcie się. Teraz "pracujemy" nad moimi "zaburzeniami odżywiania". Nie mam pojęcia o co im wszystkich chodzi, pod tym względem przecież wszystko jest ze mną w porządku... Z tą dziewczyną, Phoebe, dużo rozmawiamy o mojej przeszłości. Chyba jestem w stanie pogodzić się z tym co było i zacząć żyć myśląc o jutrze, nie o wczoraj. Ogółem, czuję się lepiej. Jeszcze tylko powrót chłopców i wszystko będzie idealnie. Oby.